Różaniec zdobyty

Różaniec zdobyty

ZAMOJSKA KLASA OKRĘGOWA

Hetman Zamość wygrał w Różańcu z tamtejszym Gromem 4:0 (2:0). To pierwsza porażka Gromu w tym sezonie. Nasz zespół wygrał w pełni zasłużenie, prezentując dojrzalszą grę. Gospodarze chcieli podtrzymać passę meczów ze strzelonym golem. Do bramki Michała Kiecany nie trafili ani razu. Mieli jednak kilka dogodnych okazji, żeby zakończyć spotkanie z honorowym golem.

GROM Różaniec - HETMAN Zamość 0:4 (0:2)
GOLE 0:1 Przemysław Gałka 34, 0:2 Przemysław Kita 43, 0:3 Mariusz Kycko 74, 0:4 Mariusz Kycko 88
SKŁADY ZESPOŁÓW
GROM Dominik Parzych - Damian Grasza, Krzysztof Kaproń, Krzysztof Malinger, Łukasz Mazur - Arkadiusz Kwiatkowski (78 Mirosław Podgórski), Mateusz Piętak, Tomasz Blicharz (83 Daniel Kowalczyk), Rafał Wojtowicz, Jan Komosa - Krzysztof Wróbel
trener - Bogdan Antolak
HETMAN Michał Kiecana - Dawid Wurszt, Bartłomiej Mazur, Kamil Grela (87 Adam Koszałka), Artur Chałas (78 Mateusz Szyper) - Krystian Szura (83 Kamil Kornas), Jakub Hałas, Przemysław Kita, Michał Rajtar - Przemysław Gałka (75 Rafał Waga), Mariusz Kycko
trener - Robert Wieczerzak
ŻÓŁTE KARTKI Dominik Parzych, Rafał Wojtowicz (Grom), Jakub Hałas (Hetman)
SĘDZIOWAŁ Michał Woś (OKS Zamość)

Przegrywając z naszym zespołem, Grom zaliczył pierwszą porażkę w rozgrywkach. I po raz pierwszy, po 74 meczach ligowych z rzędu, zakończył spotkanie z zerowym dorobkiem bramkowym.
- Liczyłem na to, że podtrzymamy dobrą passę. Nie udało się, ale nie mam powodu, żeby narzekać na swoich chłopców. Należą im się podziękowania za walkę. Próbowali uzyskać korzystny rezultat. Stworzyli kilka groźnych sytuacji pod bramką Hetmana. Nie był to jednostronny mecz - podsumował spotkanie trener Gromu Bogdan Antolak.
Przez całą pierwsza połowę Grom bronił dostępu do swej bramki, przyjmując ataki Hetmana przed polem karnym. Nasi dość długo bili głową w mur, nie mogąc wypracować dogodnej sytuacji strzeleckiej. Grom szukał szczęścia w kontratakach. I niewiele brakowało, by to piłkarze z Różańca pierwsi cieszyli się ze zdobycia bramki. Już w 2 minucie, po dośrodkowaniu Rafała Wojtowicza z prawej strony boiska, przed szansą stanął Krzysztof Wróbel. Napastnik Gromu miał przed sobą odsłoniętą bramkę, ale nie zdołał sięgnąć dośrodkowanej piłki głową, stojąc na linii "piątki". W 6 i 9 minucie strzelał Rafał Wojtowicz. Pierwsze uderzenie zablokował Dawid Wurszt, drugie przeszło nad poprzeczką. W międzyczasie dwa razy udanie interweniował bramkarz Gromu Dominik Parzych. W 12 minucie w sytuacji sam na sam z Michałem Kiecaną znalazł się Jan Komosa. Na szczęście nasz bramkarz szybkim wyjściem z bramki zażegnał niebezpieczeństwo.
Skoncentrowana obrona Gromu nie pozwalała piłkarzom Hetmana na wiele. Nasi, często łapani w pułapki ofsajdowe, próbowali zaskoczyć bramkarza strzałami z dystansu. Gdy już w końcu udało się zbliżyć naszym do bramki Gromu, to brakowało im skuteczności. Trzy razy przed szansą na zdobycie gola stanął Krystian Szura. W pierwszej sytuacji nie wiadomo dlaczego podawał do kolegi z zespołu, choć stał od odsłoniętej bramki w odległości około trzech metrów. Krystian nie zdołał także pokonać Dominika Parzycha dwukrotnie w sytuacji "jeden na jednego". Najpierw trafił w niego, a potem jego strzał "po długim" minął bramkę. Między pierwszą a drugą okazją Krystiana Szury gospodarze  zaprzepaścili swą najdogodniejszą okazję strzelecką. Piłkę uderzoną przez Arkadiusza Kwiatkowskiego odbił przed siebie Michał Kiecana. Dobijał Krzysztof Wróbel. I choć stał blisko częściowo odsłoniętej bramki i miał sporo swobody, to jednak spudłował.
- Gdyby Wróbel trafił do bramki, to pewnie mecz miałby inny przebieg, bo Grom grałby inaczej. Spodziewałem się wygranej Hetmana, ale liczyłem na to, że Grom strzeli choćby honorową bramkę. Przewidywałem zwycięstwo gości 2:1 lub 3:1 - stwierdził pochodzący z Różańca Artur Brzyski, były piłkarz Gromu, a obecnie zawodnik Echa Zawada.
Świetną okazję od objęcia prowadzenia nasi zaprzepaścili w 33 minucie. Po zagraniu Przemysława Gałki przed szansą stanął Przemysław Kita. Niedokładnie uderzył jednak głową z bliska, na odsłoniętą bramkę. Piłka przeleciała tuż obok spojenia słupka z poprzeczką. Po chwili nasi cieszyli sie już z gola. Gospodarzom nie udała się pułapka ofsajdowa i w sytuacji sam na sam z bramkarzem znalazł się Przemysław Kita. Rozgrywający Hetmana podał do wbiegającego na pole karne Przemysława Gałki, ten zaś posłał piłkę do siatki między obrońcami Gromu. W 43 minucie na 2:0 podwyższył Przemysław Kita. Nasz pomocnik wymanewrował Krzysztofa Malingera i znalazł się w sytuacji "jeden na jednego" z bramkarzem Gromu. Nasz napastnik nie przywykł marnować takich okazji.
W pierwszej połowie nasi grali w ustawieniu 1-4-4-2. Po zmianie stron jedynym napastnikiem był Mariusz Kycko. "Gała" zajął na lewej pomocy miejsce Michała Rajtara, który wzmocnił środek pomocy.
- Mieliśmy w pierwszej połowie problem w środku pola, dlatego zmieniłem nieco ustawienie. Początek drugiej połowy należał do Gromu, ale po kilkunastu minutach opanowaliśmy sytuację. Trójka w środku pola zrobiła swoje - zauważył trener Hetmana Robert Wieczerzak.
Przewaga Gromu trwała około kwadransa. W tym czasie gospodarze trzy razy zagrozili bramce gości. Po zagraniu Krzysztofa Kapronia z głębi pola, przed okazją strzelecka stanął Rafał Wojtowicz. Jego uderzenie minęło jednak bramkę. Dwie minuty później, po rozegraniu kornera, ponownie strzelał Rafał Wojtowicz. I ponownie spudłował. Trzeci strzał był już w światło bramki. Na szczęście udaną interwencją, po uderzeniu Krzysztofa Wróbla, popisał się Michał Kiecana.
Potem groźnie było już tylko przed bramką Gromu. W 63 minucie Mariusz Kycko ulokował piłkę w siatce, jednak sędziowie dopatrzyli się spalonego. Pięć minut później "Ało" udanie lobował na "szesnastce" Dominika Parzycha, jednak piłka przeszła nie tylko nad bramkarzem Gromu, ale także nad bramką. Wreszcie za trzecim razem powiodło się "Dziadkowi". Dostał piłkę na jedenastym metrze, z lewego skrzydła od Przemysława Gałki, "zakręcił" obrońcą i strzelił w róg bramki.
- W przerwie meczu kazałem swym bocznym obrońcom zdecydowanie podejść bliżej defensywy Hetmana. Nasi boczni defensorzy mało się angażowali w pierwszej połowie w akcje ofensywne, dlatego skoncentrowany w defensywie Hetman cały czas miał przed swą bramką przewagę liczebną. Kiedyś nasi obrońcy zaczęli grać śmielej, uzyskaliśmy lekką przewagę. Niestety, nie zdołaliśmy wykorzystać swych okazji strzeleckich, a trzecia stracona bramka całkowicie zniechęciła nas do dalszej gry. Przestaliśmy wierzyć w możliwość uzyskania nie tylko korzystnego rezultatu, ale nawet nie mieliśmy już nadziei na honorowe trafienie. Uszło z nas powietrze. Każdy myślał już o jak najszybszym zakończeniu tego meczu - powiedział trener Bogdan Antolak.
Na dwie minuty przed zakończeniem spotkania Mariusz Kycko ustalił wynik na 4:0 dla Hetmana. Strzał Jakuba Hałasa z rzutu wolnego, z odległości około 25 metrów, sprawił sporo problemów Dominikowi Parzychowi. Bramkarz Gromu odbił piłkę przed siebie, a nadbiegający Mariusz Kycko skorzystał z okazji.
- To był bardzo fajny mecz, rozgrywany w szybkim tempie, z dużą ilością sytuacji podbramkowych - podsumował trener Robert Wieczerzak.
- Piłkarze Hetmana pokazali dojrzałą grę. Zawodnicy Gromu przegrali to spotkanie już przed jego rozpoczęciem. Wyszli na boisko ze zbyt dużym respektem do faworyzowanego rywala. Zwyczajnie się przestraszyli, choć muszę przyznać, że były momenty, w których prezentowali się nieźle - powiedział Artur Brzyski.

Zwycięstwem w Różańcu Hetman zapewnił sobie mistrzostwo pierwszej rundy. W piętnastej kolejce (w piątek, 11 listopada) nasi piłkarze zagrają na własnym stadionie z drugą w tabeli Koroną Łaszczów, nad którą mają przewagę pięciu punktów. Jeśli pogoda pozwoli, to w tym roku rozegrana zostanie awansem jedna kolejka z rundy wiosennej. Hetman pojedzie do Hrubieszowa na mecz z Unią, z którą na inaugurację sezonu sensacyjnie zremisował w Zamościu 1:1.

SOBOTA 5 listopada 2011



Proszę czekać... Proszę czekać...