Wiesław Wieczerzak

Dyscyplina - to słowo najbardziej kojarzy się z trenerem Wiesławem Wieczerzakiem. Starsi piłkarze, byli podopieczni pana Wiesława wspominają, że po przegranym w kiepskim stylu meczu bali się wrócić do szatni czy autokaru.

"Wymagam wiele od innych, ale zapewniam - od siebie jeszcze więcej. Podoba mi się dyscyplina na wzór żołnierski. Niektórzy mówią o mnie, że powinienem zostać wojskowym. Były przymiarki do tego, żebym stał się zawodowym żołnierzem. Ale mnie zawsze ciągnęło na boisko, nie do koszar. Były prezes Stali Nowa Dęba, śp. Zdzisław Piegdoń widział we mnie szkoleniowca. I to on wysłał mnie na kurs trenerski" - mówi trener Wiesław Wieczerzak.

Pan Wiesław uważa, że bez dyscypliny w piłce nożnej wiele nie można osiągnąć.

"Kiedy trenowałem Hetmana Żółkiewka, złośliwi mi dokuczali, że mam do dyspozycji takich piłkarzy, że nawet sprzątaczka by z nimi zrobiła awans. A ja się z tym nie zgadzałem. Piłkarze mogą być najlepsi, ale jeśli są niezdyscyplinowani i nie przykładają się do swoich obowiązków, to mogą przegrać to, co powinni wygrać z łatwością. Niejeden trener przekonał się, że nawet z najlepszą kadrą trzeba ciężko pracować. Bez tego nie da się osiągnąć sukcesu" - tłumaczy Wiesław Wieczerzak.

Z panem Wiesławem nie wypada nawet polemizować. Kto jak kto, ale on świetnie wie, jak w piłce nożnej smakuje sukces uzyskany dzięki ciężkiej pracy.

W swej 33-letniej pracy trenerskiej aż siedem razy świętował awans do wyższej klasy rozgrywkowej. Do III ligi awansował ze swymi zespołami pięć razy. W 1982 roku wprowadził na ten szczebel rozgrywek Hetmana Zamość, w 1988 roku Ładę Biłgoraj, a w 1993, 1997 i 2003 roku - Tomasovię Tomaszów Lubelski. W 2009 roku wywalczył z Hetmanem Żółkiewka pierwszy w historii tego klubu awans do IV ligi. Ostatnim jego sukcesem, już w roli trenera AMSPN Hetman Zamość jest zdobycie tytułu Mistrza Województwa Lubelskiego za rok 2011 w kategorii tramkarzy starszych wraz z grupą rocznika 1996.

"Karierę trenerską zacząłem 1978 roku. Po pierwszym sezonie pracy awansowałem ze Stalą II Nowa Dęba do tarnobrzeskiej klasy okręgowej. Sukces zbiegł się z wygraną w wojewódzkim Pucharze Polski. W finale pucharowych rozgrywek pokonaliśmy pierwszy zespół Stali Nowa Dęba 3:2. Wtedy zostałem trenerem pierwszej drużyny, która występowała w III lidze. Na początku pracowałem jako asystent, szybko jednak objąłem główną posadę" - wspomina pan Wiesław.

Przez lata pracował w Hetmanie Zamość.

"Po raz pierwszy objąłem zespół Hetmana w 1980 roku. Kiedy przeprowadziłem się z Nowej Dęby do Zamościa, wymarzyłem sobie pełny stadion Hetmana. Chciałem choć raz poprowadzić zamojskich piłkarzy przed wypełnionymi po brzegi trybunami. Moje marzenie spełniło się w 1984 roku. Zagraliśmy wtedy w Pucharze Polski z Legią Warszawa. Przegraliśmy co prawda 1:5, ale na trybunach zasiadło 16 tysięcy widzów. Tym jednym meczem wzbogaciliśmy klubowy budżet o przeszło 100 procent. Na spotkaniu z Legią zarobiliśmy 9 milionów starych złotych, podczas gdy nasz budżet wynosił 8 milionów złotych" - opowiada.

Pod wodzą Wiesława Wieczerzaka Hetman miał szansę na historyczny awans do ekstraklasy. Wiesy Senior w sezonie 1993/1994 poprowadził zamojskich piłkarzy do ćwierćfinału Pucharu Polski, w którym zagrali z Legią Warszawa (0:0 w Zamościu i 0:3 w stolicy). Hetman nie miał czego się wstydzić po przegranej z Legią. Miesiąc później zespół z Warszawy świętował zdobycie mistrzostwa Polski, Pucharu Polski i Superpucharu.

"Mam satysfakcję, że w kilku miejscach, w których pracowałem, udało mi się zrobić coś fajnego - czy to w Zamościu, czy Biłgoraju, czy Tomaszowie. Kiedy w 1993 roku przejmowałem po raz kolejny Hetmana, wielu widziało w nas pewniaka do spadku. A my mieliśmy dwa udane sezony. W drugim mieliśmy nawet szansę na awans do I ligi. Szczególnie przyjemnie czuję się w Tomaszowie, gdzie przepracowałem aż 7 lat. Do dziś jestem pupilkiem tamtejszych kibiców. Kiedy tylko pojawię się na stadionie Tomasovii, dostaję gromkie brawa. To jest bardzo miłe" - mówi trener Wiesław Wieczerzak.

Wiesław Wieczerzak urodził się 10 września 1952 roku w Mielcu. Tam też się wychowywał.

"Mój ojciec był zapalonym kibicem Stali Mielec. Po raz pierwszy zabrał mnie na mecz, gdy miałem 6 lat. Mam taką satysfakcję, że obejrzałem na żywo mecz Stali z Realem Madryt, w ćwierćfinale Pucharu Mistrzów. Dobrze pamiętam czasy, kiedy w Stali grali tacy piłkarze, jak Henryk Kasperczak czy Grzegorz Lato" - opowiada.

Pan Wiesław nie zdobywał jednak piłkarskich umiejętności w Stali, lecz w Gryfie Mielec. Był bocznym obrońcą. Karierę musiał zakończyć w wieku 28 lat. Z gry wyeliminowała go kontuzja (był wtedy zawodnikiem Stali Nowa Dęba).

"Z wykształcenia jestem mechanikiem samochodowym. Ale w tym zawodzie nie poradziłbym sobie. Nigdy nie pracowałem jako mechanik. Za to w roli trenera czuję się wyśmienicie. Uwielbiam swoją pracę. Na boisku mógłbym być od rana do późnego wieczora" - śmieje się pan Wiesław, który w AMSPN Hetman Zamość szkoli dwie drużyny: juniorów starszych (wespół z trenerem Mariuszem Bardą) i trampkarzy starszych. A ponadto pracuje w OSiR, w dziale organizacji imprez.

A jaki jest poza obiektami sportowymi?

"Mało mam czasu na relaks. Najlepiej mi się wypoczywa przed telewizorem. Lubię oglądać mecze piłkarskie oraz mistrzostwa świata i Europy w lekkiej atletyce. Pasjonują mnie także programy kulinarne oraz przyrodnicze. To dzięki stacji Kuchnia.tv dowiedziałem się, że szczura też można zjeść. Wiem jak go przyrządzić, ale sam bym tej potrawy nie zjadł" - zdradza pan Wiesław.

Oczkiem w głowie szkoleniowca są wnuki: Emilia (5 lat) i Marcel (2 i pół roku).

"Jestem z nich dumny" - przekonuje Wiesław Wieczerzak.

PIĄTEK 23 września 2011

Galeria zdjęć

  • Wiesław Wieczerzak - Hetman Zamość

  • Wiesław Wieczerzak - Hetman Zamość

  • Wiesław Wieczerzak - Hetman Zamość

  • Wiesław Wieczerzak - Hetman Zamość




Proszę czekać... Proszę czekać...