Robert Wieczerzak
Właściwy człowiek na właściwym miejscu - tak pokrótce można scharakteryzować szkoleniowca zespołu seniorów AMSPN Hetman Zamość. Robert Wieczerzak jest trenerem, dla którego praca szkoleniowa to pasja, zamiłowanie. A pieniądze za jej wykonywanie są tylko miłym dodatkiem.
Prezes AMSPN Hetman Marcin Łyś jest zadowolony z pracy trenera Roberta Wieczerzaka. O szkoleniowcu wypowiada się w samych superlatywach.
"Spośród szkoleniowców pracujących w naszym regionie z młodzieżą ma wyniki nie do pobicia'' - uważa prezes Marcin Łyś.
Za co szef naszego klubu ceni trenera Roberta Wieczerzaka?
"Jest solidny, rzetelny. Osiąga dobre wyniki, bez względu na wiek zawodników, z jakimi pracuje. Stale się dokształca. Śmiało wprowadza nowinki szkoleniowe. Dzięki temu jego treningi są urozmaicone" - chwali swego podwładnego w klubie prezes Marcin Łyś.
"Zajęcia nie mogą być nudne. Piłkarz nie może z łatwością przewidywać, co w którym okresie będzie na treningach robił. Szkoleniowiec nie może spocząć na laurach. Musi dbać o dyscyplinę w drużynie, ale także o samodyscyplinę. Musi stale szukać nowych metod szkoleniowych. Jednak wiele nie osiągnie bez dobrej współpracy z zawodnikami i ich rodzicami" - zdradza tajniki swego warsztatu trener Robert Wieczerzak.
Robert Wieczerzak urodził się 28 lipca 1975 roku w Nowej Dębie. Jest synem pracującego w naszym klubie trenera Wiesława Wieczerzaka. To właśnie w zespole swego ojca - w drugoligowym wówczas Hetmanie Zamość Wiesy Junior zagrał w II lidze (dziś jest to I liga).
"Mając 18 lat zaliczyłem trzy występy w dawnej II lidze. Najbardziej pamiętam swój debiut. W kwietniu 1994 roku wygraliśmy 2:1 w Olsztynie z najlepszym w lidze Stomilem. Zespół z Olsztyna wygrał wtedy grupę i awansował do ekstraklasy. Miał w składzie wielu znanych w kraju piłkarzy" - wspomina pan Robert.
Już wtedy Wiesego Młodszego "kręciła" praca trenerska.
"Rzeczywiście, nie myślałem wtedy o grze tak bardzo, jak o karierze trenerskiej. Czułem powołanie" - zapewnia szkoleniowiec.
Robert Wieczerzak pograł jeszcze trochę w Hetmanie II Zamość, Bolmarze Bodaczów, AZS Biała Podlaska, Sparcie Łabunie i AMSPN Hetman Zamość. Grę traktował rekreacyjnie. W tym czasie ukończył studia o kierunku wychowanie fizyczne na Uniwersytecie Rzeszowskim. Został nauczycielem wychowania fizycznego (pracuje w Zespole Szkół Ponadgimnazjalnych nr 4 w Zamościu, w tzw. budowlance) i szkoleniowcem w naszym klubie. Z czasem zdobył tytuł trenera I klasy UEFA A.
Jako szkoleniowiec od lat pracuje w naszym klubie. Krótko szkolił seniorów Echa Zawada i Nordu 98 Wysokie. Z Nordem awansował do klasy okręgowej.
W 2006 roku wywalczył z zespołem juniorów młodszych AMSPN Hetman (rocznik 1989) mistrzostwo województwa. Przeszkodą nie do przejścia na drodze do finału mistrzostw Polski okazało się wtedy Zagłębie Lublin. Hetman przegrał 0:5 w Lubinie i 1:5 w Zamościu. W zespole mistrzów województwa grali wtedy m. in. Mateusz Prus (dziś w holenderskiej Rodzie Kerkrade), Patryk Dobromilski (Roztocze Szczebrzeszyn), Tomasz Margol, Szymon Solecki (obaj są dziś zawodnikami Stali Rzeszów), Rafał Turczyn (Stal Stalowa Wola), Michał Rajtar i Tomasz Prejbusz.
W 2010 roku Robert Wieczerzak zdobył ze swymi podopiecznymi z UKS Atomic Zamość (byli to zawodnicy AMSPN Hetman z rocznika 2000) wicemistrzostwo Polski 10-latków. Droga do finału nie była łatwa. UKS Atomic musiał przejść pomyślnie eliminacje miejskie, powiatowe, rejonowe i wygrać zawody wojewódzkie. A później, jako reprezentacja Lubelszczyzny wsparta zawodnikami z innych klubów z regionu - dobrze wypaść w krajowym półfinale. W finale mistrzostw 12-osobowa kadra LZPN, w której było aż 9 piłkarzy UKS Atomic i jednocześnie AMSPN Hetman, przegrała w rzutach karnych z reprezentacją Pomorskiego ZPN.
"Złoto było naprawdę blisko. Na trzy minuty przed końcem meczu finałowego, przy stanie 2:2, Jakub Czarniecki zdobył bramkę. Jeden sędzia gola uznał, drugi - odgwizdał faul na bramkarzu. Nie tylko ja byłem zdania, że faulu nie było. Cóż, teraz można gdybać" - wspomina trener Robert Wieczerzak.
Robert Wieczerzak przedstawia się jako osoba zdyscyplinowana, punktualna, pracowita i zaangażowana w swoją pracę.
"Taki Robert rzeczywiście jest" - potwierdza prezes Marcin Łyś.
"Mam wady - jak każdy. Nie jestem ideałem. Ale w swej pracy staram się dążyć do perfekcji. Nie spoczywam na laurach. Stale się dokształcam. Najważniejsze jest to, że robię to, co lubię, co sprawia mi satysfakcję" - mówi o sobie trener Robert Wieczerzak.
A jaki jest w życiu prywatnym?
" Lubię wyjść z żoną do kina lub spędzić z nią wieczór w domu, przy filmie i winie. Pasjonują mnie polskie komedie i amerykańskie filmy sensacyjne. Czytam dobre książki, szczególnie autorstwa Stanisława Grzesiuka. Wolny czas lubię spędzać aktywnie - na rowerze, na nartach lub w kajaku" - zdradza.
PIĄTEK 11 marca 2011









Proszę czekać...